Miałam przerwę w pisaniu, ale przerwę usprawiedliwioną. Zwyczajnie na usta cisnęły mi się słowa, których nijak nie można było tu napisać. Omijałam więc internet szerokim łukiem, post nie został napisany i moje furie poszły spać.
Nie siedziałam jednak bezczynnie. W czasie, gdy furie szalały, zaczęła powstawać zakładka na konkurs u
PAKMY, której na razie pokazać nie mogę, wyhaftowałam spory kawał SAL - owego jaja (
zdjęcie tutaj) i zrobiłam szydełkiem pierwsze w życiu bamboszki :):) Długo się za nie zabierałam, za to oglądałam na różnych blogach wiele, wiele razy i podziwiałam. Zawsze było jakieś ale. Bo to wzór nie taki, bo to włóczki odpowiedniej nie mam.....itd. Ale jak zobaczyłam co wyczarowała
Joli swoim szydełkiem, to postranowiłam działać! I tak z podziwu i zazdrości (bo wszyscy mają, a ja jeszcze nie ;););)) z resztek bardzo starej włóczki powstały bamboszki. Na razie jeszcze nie ozdobione, bo nie mam na nie pomysłu, ale są! Moje własne! I jestem z nich dumna (chociaż niejedna z Was pomyśli, żem durna)! (tak się rozpędziłam,że zrobiłam dwie pary :):)) Nie są grube, bo robiłam słupkami, ale też grubych mi nie potrzeba - te są akuratne. Zielone na chłodniejsze dni, niebieskie na cieplejsze, bo różnymi włóczkami są robione.
I wiosnę zapraszałam. Na razie jest w doniczkach, ale szeptała mi na ucho, że niedługo się pojawi w Polsce :)
I książkę przeczytałam
i następną czytać zaczęłam
A teraz idę robić popcorn, bo Hrabiszcze już doczekać się nie może :)
Dziękuję, że zaglądacie, że piszecie. Niedługo Wam za to podziękuję :)
Ciepłego weekendu!